
Gdzie Ardelika Kalandesze?
W 1895 roku w USA z gruzów wydobyto maszynę do rozniecania ognia. Nazwano ją Ardelika, od imienia człowieka, który ją wykopał ziemi. Był tylko jeden egzemplarz. Maszyna była ogromna i wyglądała jak okrągła taca. Od czasu do czasu bujała się, a w wyniku ruchu strun na jej powierzchni coś się paliło i wydobywał się mały ogień. Nazywało się to kalandeszeniem. Maszyna została okrzyknięta "Wynalazkiem Wszechświata". Znalezisko zostało zaprezentowane światu 12 września 1895 roku na rynku w Detroit. Godzinę po wystąpieniu - około 12.00 machina stała jeszcze na środku rynku, jednak, kiedy około 13.00 wynalazcy przyszli do centrum miasta, już jej tam nie było. W tajemniczy sposób zniknęła. Maszyna była tak wysoka, że sięgała do szczytu wszystkich budynków i była niezniszczalna. Od razu rozpoczęto poszukiwania. Okazały się jednak bezskutecznie. Trwały przez cały tydzień. Nigdzie na świecie jej nie znaleziono. Na temat jej zniknięcia powstały następujące hipotezy:
1. Niektórzy twierdzą, że w 1975 roku na pustyni Gobi w Mongolii odkryli miejsce, gdzie coś ogromnego wrasta w ziemię. Ardelika miała na dole napis "Intelglobal 1895". Jedna osoba twierdziła nawet, że widziała ten napis. Kompleksowe badania faktycznie wykazały, iż w tym piasku było coś ukryte.
2. Pewna osoba w rynku w Detroit w dzień zniknięcia machiny, usłyszała potężny huk i zaklinała się na wszystkie świętości, że porwali ją kosmici.
3. Istnieje również wątpliwe podejrzenie, że ją ukradli.
4. Została w jakiś sposób zniszczona.
5. Być może została zabrana przez UFO.
Teorii tych było mnóstwo. Legenda mówi, że maszyna ta może być teraz wszędzie, a ten, kto ją znajdzie, będzie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Do dziś nie wiadomo, co się z nią stało.