
"Pomarańczowa gruszka" Nad lasem
Pewnego słonecznego dnia roku 1994 w maju miało miejsce dość dziwne zdarzenie. Otóż jako badacz zjawisk paranormalnych przypadkowo trafiłem na tą relację prasową, jaka pojawiła się na łamach lokalnego tygodnika" Kurier Gmin". Dzięki temu, że jeden z redaktorów tej gazety znał osobiście świadka-Panią Marię-47 lat-obecną mieszkankę Wołowa, pracującą w Urzędzie miejskim w Wołowie. Oddajmy głos świadkowi:
"Czytając opublikowany w gazecie artykuł z maja 1994 przypomniałam sobie, że 17 maja 1994 roku jechałam rowerem z przyjaciółmi, którzy już wyjechali za granicę. Jechaliśmy trasą obejmującą miejscowości: Wołów, Straszowice, Pełczyn, Warzęgowo, Straża, Strupina, Górowo, Godzięcin i Lipnicę. Przejeżdżaliśmy dokładnie obok skrętu Do Stęszowa i wtedy spojrzałam w górę i nad znajdującym się po prawej stronie małym lasem leciała bezdźwięcznie bardzo niewielka, jakaś dziwna "Pomarańczowa gruszka". Wtedy obserwowaliśmy jej przelot i ona nagle wleciała do lasu, a my za nią. Wtedy zobaczyliśmy ją z bliska. Miała kształt idealnej gruszki. Wyleciała na drugą stronę lasu, a my za nią. Wtedy jeszcze ją zobaczyliśmy, jednak gdy wyleciała w stronę naszej drogi, to nagle zniknęła i już jej nie zobaczyliśmy. Później jeszcze szukaliśmy jej dookoła, ale bezskutecznie. Później pojechaliśmy w dalszą drogę i tak zrobiliśmy swoją trasę. Długo zastanawialiśmy sie, z czym mogliśmy mieć do czynienia. Wyglądało to, jak "latająca gruszka". Nikt nie potrafił wyjaśnić jej pochodzenia. Z ciekawości zgłosiliśmy tą obserwację lokalnej gazecie. Jednak w pierwszym momencie myślałam, że to jakaś butelka. Ale to na pewno nie było nic w tym rodzaju."
Nie wiadomo, skąd taka lecąca gruszka, w dodatku pomarańczowa sie tam wzięła. W pobliżu wielokrotnie ludzie obserwowali dziwne obiekty. Pytaniem otwartym pozostaje-Skąd wzięły się tam te wszystkie obiekty?